• Projekt identyfikacji piątej edycji festiwalu Polikultura nagrodzony
    Projekt identyfikacji piątej edycji festiwalu Polikultura nagrodzony

    Projekt identyfikacji piątej edycji festiwalu Polikultura został nagrodzony w międzynarodowym konkursie projektowym A’ Design Award and Competition. Pracę wyłoniono spośród kilku tysięcy nadesłanych zgłoszeń w kategorii A’ Graphics and Visual Communication Design Award 2016–2017

  • Kierunek zarządzanie kulturą i mediami - Studia z Przyszłością
    Kierunek zarządzanie kulturą i mediami - Studia z Przyszłością

    Z przyjemnością informujemy, że prowadzone w naszym Instytucie studia I stopnia z zakresu zarządzania kulturą i mediami zostały odznaczone certyfikatem jakości „Studia z Przyszłością”

  • Oficjalna Publikacja Polikultury 2016
    Oficjalna Publikacja Polikultury 2016

    Już niedługo w bibliotekach i w wersji elektronicznej

Miejsca, czyli nasze materialne dziedzictwo

  • Pamiętać tamtą jesień; dla Nich. Dla Nas.

    Wrzesień zdecydowanej większości kojarzy się z rozpoczęciem roku szkolnego, a także jesieni. Dla mnie jednak miesiąc ten zawsze ma jeszcze jedno, wyjątkowe znaczenie. Każdego roku w drugiej połowie września mieszkańcy mojej miejscowości – wsi Lipnik niedaleko Myślenic – oddają hołd pomordowanym podczas pacyfikacji, która miała miejsce w 1944 roku. Dlaczego uważam, że jest to również moje dziedzictwo? Odpowiedź jest prosta: dzięki tym wydarzeniom jestem jeszcze bardziej dumna z tego, że jestem Lipniczanką. Jesień to pora roku oznaczająca przygotowanie się przyrody…

  • Kraków, Zawoja, Bartkowa, taniec, muzyka

    Wstęp Kwestia mojego dziedzictwa może zostać prawie w całości streszczona jednym słowem – jest ono MOJE. Nie mogę się niestety pochwalić jakimiś szczególnymi zwyczajami, które rodzina Żurków, bądź Włodarczyków kultywowała od pokoleń. Nie wiadomo mi nic o rodzinnych pamiątkach, z którymi wiążą się niestworzone historie. Po dziadku zostały mi dwa klasery znaczków z okresu PRL-u i stara radziecka Zorka, która służy teraz jako całkiem ładna ozdoba kominkowa w stylu retro. Znam jedynie dwie historie rodzinne – jedną w większości radosną,…

  • Czarny dom w kolonii

    Wybór tematu mojej pracy nie należał do najłatwiejszych. Głównie dlatego, że tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się nad moim dziedzictwem. Te rzeczy i miejsca, które mogłabym nazwać „moim dziedzictwem kulturowym”, są obok mnie na co dzień, ale zupełnie nie myślę o nich w tej kategorii. Po głębszej analizie przypadku, postanowiłam opisać mój rodzinny dom. Tyle, że nie jest to do końca mój rodzinny dom, w którym się wychowałam i spędziłam większość życia. Jest to dom mojej rodziny, w którym nigdy…

  • Moja mała ojczyzna

    Moje dziedzictwo kulturowe zostało ukształtowane poprzez postawy i poglądy ludzi, którzy mnie otaczali. Pewnie należałoby wymienić wiele osób, lecz ja szczególną uwagę pragnę zwrócić na trzy – rodziców i Annę Kudelę. Naukę patriotyzmu pobierałem od mojego Ojca, który w wieku 3 lat stracił swojego Ojca. Został on zamordowany  15 stycznia 1945 roku, w przededniu wyzwolenia Krakowa z rąk Niemców, w trakcie obławy, która miała miejsce w dzielnicy Dąbie. Historycy nazywają to wydarzenie „ostatnim mordem niemieckiego okupanta w Krakowie". Tego dnia…

  • Dom moim dziedzictwem

    Zanim przejdę do tematu mojej pracy, należy odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czym jest dziedzictwo? Na ogół w pierwszej kolejności kojarzy się ono z dziedzictwem narodowym, czymś co ma znaczenie dla szerszej zbiorowości, ludzi danego kraju. Po drugie, najczęściej myśli się o nim w kategoriach materialnych. Zgodnie z taką definicją dziedzictwem będą na przykład dzieła sztuki czy zabytkowe budowle. Pewnie większość Krakowian na pytanie o ich dziedzictwo bez potrzeby namysłu wskazałoby Wawel a Wieliczanie wyróżniliby zabytkową kopalnie soli. Należy jednak pamiętać,…

  • Czerniowce

    Bardzo mi żal, że nie udało mi się poznać moich dziadków i pradziadków za życia. Bardzo mało wiem o pochodzeniu swojej rodziny i wcześniej nie był to dla mnie żaden problem. Ale teraz  bardzo bym chiał mieć coś takiego dla siebie, jakieś historie, przedmioty, upominki, którze były ważne dla kogoś w przeszłości, a teraz stałyby się ważne dla mnie. I kiedyś mógłbym opowiadać o tym swoim dzieciom. W mojej rodzinie nie zachowały się żadne przedmioty i upominki. Teraz gdy o…

  • Cmentarz okupanta dziedzictwem?

    Za moje dziedzictwo uznaję Cmentarz Żołnierzy Radzieckich, znajdujący się przy wyjeździe z Suwałk, nieopodal drogi wojewódzkiej prowadzącej do wsi Jeleniewo. Przyporządkowałabym go do kategorii dziedzictwa jako miejsca. Na pewno jest to dość niekonwencjonalny wybór. Jak dziedzictwem może być cmentarz i to jeszcze żołnierzy i jeńców radzieckich? Traumatyczne wydarzenia z polskiej historii związane ze wschodnim sąsiadem Polski (tj. zabory, tłumienie przez carską Rosję powstań narodowowyzwoleńczych czy też okupione krwią walki z bolszewikami o ustalenie wschodniej granicy II Rzeczypospolitej, a potem, pomimo…

  • Krym

    Tematem mojego artykułu będzie Półwysep Krymski, miejsce w którym się urodziłam. Z pochodzenia jestem Tatarką Krymską i historia mojego narodu jest moim dziedzictwem kulturowym. Tak więc Krym, czyli region wschodnioeuropejski nad Morzem Czarnym. Ze względu na ostatnie wydarzenia polityczne coraz częściej można o nim usłyszeć w wiadomościach. Należy jednak pamiętać, iż Krym istotne miejsce na arenie międzynarodowej zajmuje już od wielu wieków. Ten odległy zakątek Europy od dawna był kością niezgody i pożądanym trofeum wojennym. O Krym walczyły całe imperia,…

  • U nas wychodzi się na pole!

    Pytanie to zadaję sobie od najmłodszych lat. Odkąd pamiętam, rodzice opowiadali mi nasze legendy i historię, a wierszyk: „Kto ty jesteś? Polak mały! Jaki znak Twój? Orzeł Biały! Skąd ty jesteś? Z polskiej ziemi. Gdzie ty mieszkasz? Między swymi." Powtarzany jak mantra, zawsze podkreślał moją „polskość", ale co z przynależnością lokalną? Czy jest coś, co sprawia, że jestem bardziej małopolska niż polska? Czy jakiś element lokalnej kultury mogę nazwać swoim dziedzictwem? Czy jest coś, do czego mam szczególnie sentymentalny stosunek, co zawsze będzie mi przypominać kim i skąd jestem? Urodziłam się i wychowałam w małej miejscowości pomiędzy Krakowem a Zakopanem. Jedni twierdzą,…

  • Skansen w Sanoku

    Sanok – brama Bieszczad, miasto położone w południowo-wschodniej części Polski jest miastem mojego dzieciństwa i młodości. Tutaj mieszkałam aż do ukończenia szkoły średniej, stąd wyjechałam na studia do Krakowa. Pierwsze pisane wzmianki o tym mieście pochodzą z 1150 r. z kronik ruskich. W 1339 r. jeszcze za czasów przynależności do Rusi Halickiej, Sanok otrzymał przywilej lokacyjny na „prawie magdeburskim". Po roku 1340 Kazimierz Wielki przyłączył do Polski Ruś Halicką, a 25 kwietnia 1366 r. potwierdził prawa miejskie tego malowniczego grodu.…

  • Przestrzenie

    Do Krakowa przyjechałam 4 lata temu, po to, by spełnić swoje marzenie o studiowaniu w Mieście Królów Polski. Wtedy często pytano mnie „Skąd jesteś? Z Ukrainy? Brzmisz jak Ukrainka". Wtedy odpowiadałam, że nie, nie mam nic wspólnego z Ukrainą. Kiedy podawałam nazwę mojego rodzinnego miasta mówiono „A to to, nad morzem". Odpowiadałam, że nie, to to w górach. „A gdzie?" pytano. Orientacyjnie odpowiadałam „Niedaleko Cieszyna, Bielska, Skoczowa, no i Wisły. Tam Adam Małysz…". „Aha, aha" słyszałam wtedy. Ustroń, czyli miejsce,…

  • „Parva Cracovia"

    „Krosno – moja mała ojczyzna […]" – tymi słowami rozpoczyna się mój utwór poetycki, który napisałem będąc w V klasie szkoły podstawowej. Zawsze, kiedy do niego powracam przypominają mi się chwile beztroskiego, dziecinnego życia. A sam wiersz przywołuje uśmiech na mej twarzy, jednakże jego temat zawsze będzie dla mnie aktualny. Opowiada o mieście, w którym się wychowałem. Jest ono położone w województwie podkarpackim i znajduje się w Euroregionie Karpackim. To tutaj stawiałem pierwsze kroki na tym świecie, rozpocząłem swoją edukację…

  • Kulturowe rozdwojenie jaźni

    Pierwsza na świecie uliczna lampa naftowa. Słynna na całą Europę fabryka maszyn górniczych i wiertniczych. Raj dla wielbicieli Beskidu Niskiego, który w tych okolicach jest chyba najdzikszy i najpiękniejszy, pełen drewnianych krzyży i wojennych cmentarzy. Jedna z najstarszych rafinerii ropy na świecie. Miejsce, gdzie w 1915 r. miała miejsce największa bitwa frontu wschodniego I wojny światowej. Gorlice lata świetności zdecydowanie mają już za sobą. Po rafinerii i fabryce maszyn zostały puste place, o lampie nikt już nie pamięta. Może tylko…

  • Zachodzące słońce

    Kim jesteśmy? Skąd się wzięliśmy? Jacy jesteśmy? Dokąd idziemy? Te sakramentalne pytania są zawsze z nami. Przez całe życie szukamy na nie odpowiedzi, wędrując hałaśliwymi i zakurzonymi drogami życia, nieustannie próbując coś zobaczyć za horyzontem. Być może, aby uzyskać prawdę, wystarczy tylko zatrzymać się, usiąść na przydrożu, napić się świeżej zimnej wody ze studni, poczuć zapach tymianku i estragonu, przychylić gałąź dzikich jabłoni i zjeść pachnący owoc? Podnieść oczy do przelatujących na niebie chmur, a następnie spojrzeć wstecz na pokonaną drogę,…

  • Tam, gdzie niebo jest bliżej ziemi

    To był ponury, listopadowy wieczór kilka lat temu. Chociaż w Krakowie mieszkałam już od trzech miesięcy, moje myśli wciąż uciekały w ukochany Beskid Żywiecki. Może nie jest to aż tak ogromna odległość od stolicy Małopolski, ale wciąż zastanawiałam się, co dzieje się w tym pięknym zakątku położonym przy granicy ze Słowacją. Wtedy po raz pierwszy wsłuchałam się w znane mi od najmłodszych lat teksty utworów muzycznych, które dotychczas stanowiły raczej barwny element folkloru żywieckich górali. Aż do tamtego wieczoru. Kiedy…

  • Powódź tysiąclecia

    Wakacje jak zawsze spędzaliśmy u babci i dziadka w Żelkowie. Było piękne, ciepłe lato, codziennie chodziliśmy z rodzicami na działkę, łapałam żaby, bawiłam się w piasku i pomagałam zbierać (bardziej zjadać) truskawki. Miałam ze sobą swoje ulubione zabawki, które zabrałam z domu. Pamiętam, że były to trzy moje ulubione lalki Barbie. W domu zostawiłam oczywiście resztę kompanii lalek, ubrań i dodatków, które były dla mnie wtedy największymi skarbami. Nikt nie podejrzewał, że to właśnie lato przyniesie tak wiele zmian w…

  • Saudade

    Półwysep Iberyjski. Kiedy mowa o tym najbardziej wysuniętym na południowy zachód Europy, zakątku świata, zapewne większość ludzi wyobraża sobie gorące słońce, złocisty piasek i krystalicznie czystą wodę w kolorze letniego nieba. Dla amatorów kolorowych koktajli oznacza to również egzotyczne drinki z palemką, a dla wiecznie młodych duchem – szaleńcze hulanki i swawole do białego rana. Ale nic bardziej mylnego, jeśli znajdujemy się na samym krańcu Niziny Andaluzyjskiej, w ojczyźnie flamenco, a dokładniej w regionach, gdzie dawne rządy Maurów pozostawiły po…

  • Ślunsko dusza – jo i mój Heimat

    Jestem Ślązaczką. Z krwi i kości, z dziada, pradziada. Cała moja rodzina to tzw. „Pnioki", czyli osoby, mieszkające na Śląsku od pokoleń, które wrosły w „Heimat" (ojczyznę), z którym czują się bardzo związane. Nikt nie wstydzi się o tym mówić, a tym bardziej tego okazywać. To wszystko jednak nie oznacza, że jesteśmy kliką zamkniętą na kulturę i obyczaje innych. No, chyba, że mamy na myśli Goroli z Zagłymbio (tzw. ludzi „zza rzeki" [Brynicy], czyli osoby nieznające i nieposługujące się śląską gwarą, a także niekultywujące śląskich…

  • Krążąc wokół domu

    Dość długo chodziłam wokół tematu, zastanawiając się, co w zasadzie jest tym „moim dziedzictwem". Trafiłam w różne miejsca, od opowieści przez ludzi po pokoje. I koniec końców doszłam do wniosku, że większość z tego, co wymyśliłam, zamykała się w jednej przestrzeni – mojego rodzinnego domu. Dom jak dom, szczerze mówiąc, typowy dla pewnego okresu budownictwa mieszkaniowego: wysoki parter, pierwsze piętro, strych. Na ulicy, gdzie numeracja nie ma najmniejszego sensu i 23 stoi obok 11, łatwo go rozpoznać przez ciemnozielony dach…

  • Hanys kontra Gorol, czyli odwieczna walka Śląska i Zagłębia

    Pomimo, że korzenie konfliktu sięgają czasów odległych od współczesnych, a dystans pomiędzy centrum Katowic a Sosnowca to jedynie 7 km, ów konflikt jest niezwykle głęboki i trwały. Dotyczy zarówno dzieci, jak i dorosłych, biednych i bogatych, przyjezdnych i żyjących tu od pokoleń – każdy jest świadom tego, kto jest „Hanysem", a kto „Gorolem" i co to oznacza. Oba określenia posiadają podobne, pejoratywne zabarwienie. Gorolami Ślązacy nazwali obcych przyjeżdzających na tereny obecnego województwa śląskiego jeszcze przed I wojną światową. Dokładna etymologia tego słowa nie…

  • Białystok – miasto tylko dla białych

    Białystok – to jedna z bardziej adekwatnych nazw jakie tylko można sobie wyobrazić. Jakże nowego wymiaru nabrała po wydarzeniach z ostatnich miesięcy. Białystok – miasto tylko dla białych, miasto, gdzie świetnie się ma hasło „white power". Białystok. Miasto na końcu polski. Polska B. Gdzie niedźwiedzie polarne chodzą po ulicach. Kojarzy się z muzyką disco polo, Krzysztofem Kononowiczem, ale na szczęście wymienia się też festiwal Up to Date, tancerzy z grupy Fair Play czy Ignacego Karpowicza. Pozytywnych skojarzeń z tym miastem…

  • Moje dziedzictwo – 404 not found

    Chciałabym mieć do opowiedzenia piękną historię o jakimś przedmiocie przekazywanym z pokolenia na pokolenie, na przykład ślubnym welonie. Chciałabym móc opowiedzieć o jakieś przydrożnej kapliczce, która dla mieszkańców miejsca, z którego pochodzę ma szczególne znaczenie. Chciałabym żeby każdy członek mojej rodziny został ukształtowany przez jakąś jedną opowieść o bohaterskich czynach pradziadka. Niestety. Tym razem, nic z tych rzeczy. Nowe studia zdecydowanie otworzyły mi oczy na pewne rzeczy. Zmagając się z napisaniem tego eseju czuję się w pewnym sensie uboga. Uboga w historie,…

  • Sposoby posłużenia się dziedzictwem kulturowym w filmie

    Kinematografia bezsprzecznie stanowi istotny element kulturowego dorobku człowieka. Obecnie, patrząc przez pryzmat takich zjawisk jak globalizacja, a także uwzględniając możliwość szybkiej wymiany informacji, można zaobserwować jak tworzy się globalna kultura. Nieco paradoksalnie, ale jednak postrzeganie i odbiór kultury masowej wydaje się zależeć od jednostkowego jej potraktowania – z jednej strony to zbiór zmiksowanych ze sobą obrazów i frazesów, tworzących ogólnoświatową definicję tego czym jest kultura, a z drugiej wykorzystana może być jako niezwykle przydatne narzędzie. Film, podobnie jak muzyka czy…

  • Biblioteka

    Myśląc o swoim dziedzictwie jako pierwsze przychodzą mi do głowy, zapewne jak każdej osobie w moim wieku, wszystkie rzeczy ściśle związane z domem rodzinnym, rodzicami, dziadkami, miejscem zamieszkania, czy zwyczajami. Wydaje mi się, że przeprowadzka do Krakowa i chwilowe odcięcie się od bezpośredniej bliskości rodziny, domu i znajomych miejsc pozwoliło mi je powoli definiować. Dopiero teraz zaczynam je odkrywać i być go ciekawa oraz uświadamiam sobie, że wciąż nie wiem o swojej miejscowości i przeszłości rodziny tak wiele jak bym…

  • Zasypane macewy

    Niektóre książki są w stanie wiele zmienić w naszym życiu. Odwrócić nasze postrzeganie rzeczywistości, otworzyć oczy na pewne kwestie. Tak było w moim przypadku, kiedy sięgnęłam po zbiór reportaży Marcina Kąckiego „Białystok. Biała siła, czarna pamięć". Dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie tylu emocji. Niedowierzanie towarzyszyło mi podczas całej lektury. Autor opisuje historie Żydów z Białegostoku i innych miejsc na Podlasiu, losy prawosławnych mieszkańców, działania neofaszystów, reakcje władz miasta, sposoby na nieupamiętnianie przeszłości. Głównym mitem, który zburzył autor, jest…

  • Kalprodus – moje dziedzictwo

    Moim dziedzictwem z dumą mogę nazwać rodzinną firmę rzemieślniczą, która zajmuje się produkcją torebek i akcesoriów ze skóry naturalnej. Firmę założył senior rodziny – mój dziadek, już prawe pół wieku temu. Firma narodziła się z pasji do rękodzieła i kaletnictwa. Jej nazwa – początkowo zdaje się być tajemnicza, ale po dłuższym wczytaniu się możemy dostrzec, że składa się z dwóch podstawowych i kluczowych słów, a mianowicie chodzi o „kaletnictwo" oraz „produkcję". Historia firmy sięga końca lat 60. XX wieku, kiedy dziadek ukończył szkołę…

  • Lwów, okolice i nie tylko

    Tak się złożyło, że pochodzę i na stałe mieszkam we Lwowie. Na studia przyjeżdżam na kilka dni w miesiącu. Każdy kogo poznaje bardzo się dziwi, że dojeżdżam na zajęcia z zagranicy. Od wielu pokoleń moja rodzina mieszka we Lwowie i raczej też planuje pozostawać w tym mieście. Rzadko się zdarza, że ktoś mieszka we Lwowie z dziada-pradziada, nawet wśród znajomych i przyjaciół, dlatego mam powód do dumy. Ubiegły wiek był bogaty w wydarzenia, poprzez które miliony osób musiało zmieniać miejsce…

  • Nie taka Warszawa straszna

    Temat dziedzictwa kulturowego to szczerze mówiąc nigdy nie była kwestia, nad którą głębiej się zastanawiałam. Myślę, że jest to sprawa, co do której przemyślenia są w naszej podświadomości. To co nas otacza, to co tworzy naszą tożsamość i kształtuje osobowość. Wszystko, co dla nas ważne i co nam bliskie po prostu jest gdzieś dookoła i nie zastanawiamy się nad tym głębiej. Dlatego też przed pisaniem tej pracy musiałam na moment włączyć głębsze myślenie. Zastanowić się, co tak naprawdę jest dla…

  • W poszukiwaniu dziedzictwa

    Temat mojego dziedzictwa, odkąd zaczął zaprzątać moją świadomość stał się dla mnie bardzo uciążliwy. Bezustannie krążył i nawiedzał moje myśli. Nurtowało mnie pytanie, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi: co jest moim dziedzictwem? Wciąż zastanawiałam się, czy można nie mieć dziedzictwa? Pewnie nie, ale ja jakoś nie mogę sobie go uświadomić. Nie mam jakichś znaczących pamiątek, które skrzętnie przechowywałabym i z pietyzmem opowiadała o ich historii. Nie pamiętam też żadnych wyjątkowych opowieści z dzieciństwa, zasłyszanych od starszych pokoleń. W moim…

  • Dziedzictwo z wyboru – Battersea Power Station

    Kiedy mówimy o dziedzictwie, mamy często na myśli coś lub kogoś z naszej przeszłości, co nas w pewien sposób ukształtowało. Często odnosimy dziedzictwo do czasów dzieciństwa i do miejsca, w którym się wychowaliśmy. Z drugiej jednak strony termin dziedzictwo kulturowe, narzuca zdecydowanie szerszy kontekst. Nie można przecież utożsamiać kultury tylko i wyłącznie z naszymi bezpośrednimi przodkami i miejscem naszego pochodzenia. Z tego właśnie powodu zdecydowałam się opisać miejsce, które nie ma żadnego związku z moją rodziną, nie jest to tym…

  • Wyspa na Zalewie Nowohuckim

    Była tam, odkąd pamiętam, zawsze wzbudzała moją ciekawość. Nie zbyt duża, a właściwie bardzo mała, wiecznie zielona, porośnięta dużymi liściastymi drzewami, w większości płaczącymi wierzbami, wyspa, samotna, na środku Zalewu Nowohuckiego. Nigdy nie miała żadnej nazwy, wśród miejskich legend można było usłyszeć jak jest nazywana Małpim Gajem i tak już się przyjęło. Im dalej patrzę wstecz tym bardziej widzę jak wiele się zmieniło w moim postrzeganiu świata wokoło przez pryzmat tej właśnie wyspy. Zalew nowohucki – sztuczny zbiornik wodny utworzony…

  • Kundelek

    W połowie lat osiemdziesiątych na lekcji historii w Szkole Podstawowej im. Gen.  Świerczewskiego w śląskim mieście, które inny generał, tym razem francuski, nazwał „najbardziej polskim z polskich miast", mój kolega Mariusz wstał, by opowiedzieć historię bohaterskiej śmierci swojego dziadka. Nie znał go osobiście, ale legenda jego frontowego życia mocno utkwiła w głowie kochającego wnuka. Kolega Mariusz nie był prymusem, właściwie miał problemy z przejściem do następnej klasy, ale w opowieści o dziadku dał się poznać jako wspaniały orator, co wprowadziło…

  • Moje miasto do mnie mówi, moje miasto mówi o mnie

    Niemiec był zły, bo zniszczył mój kraj. Niemiec zbudował mi dom, filię obozu koncentracyjnego Groß-Rosen w moim mieście też, ale w domu postawił piec – wysoki pod sam sufit, kaflowy, zdobiony, a za nim schował gazety. Nie wiem o czym pisano w tych gazetach, bo niemiecki nie szedł mi dobrze, nie pomogło nawet, że czerwoną cegłę mojej szkoły też Niemiec kładł. Cyfr uczyli po polsku, więc wiedziałam, że gazety za piecem od 1920 roku leżały. Ale po co schował, nie…

  • „Tylko trochę żal…"

    Jaka jest definicja dziedzictwa kulturowego? Myślę, że każdy czuje to instynktownie – dorobek ludzkości, dowód naszego człowieczeństwa, to co dziedziczymy, w bardziej lub mniej globalnym wymiarze, jako Polacy, Europejczycy czy Ludzie.   Jaka jest moja definicja dziedzictwa kulturowego? Mojego dziedzictwa. Po chwili rozmyślań dochodzę do wniosku, nie bez zadowolenia z siebie, że: Dziedzictwo to wszystko czego będzie nam brakować, gdy to stracimy. Jakże prosto, jakże jasno. Spójrzmy jednak głębiej. W świetle tej definicji, dziedzictwem będzie Kraków – miejsce zamieszkania i urodzenia.…

  • Kołomyja to moje miasto

    Коломия – не помия, Коломия – місто. В Коломиї такі дівки  Як пшеничне тісто.   (Znana tradycyjna ukraińska piosenka „kołomyjka", w której chodzi o to, że Kołomyja jest naprawdę miastem, w którym mieszkają piękne dziewczyny. „Kołomyjki" śpiewa się w rosnącym tempie. Świetnie nadają się do tańca).   Mieszkam w Krakowie, jestem zakochana w Rzymie, marzę o Paryżu, Amsterdam to mój brat, a Kopenhaga – siostra, lubię wielkość Kijowa, ale właśnie Kołomyja zna wszystkie moje dziecięce tajemnice, nastoletnie niepowodzenia i pierwsze…

  • Moje marzenie – moje dziedzictwo

    Trzy pokolenia rdzennych mieszkańców Krakowa i jedno marzenie. O domku nad Morzem Bałtyckim, najlepiej w Pobierowie. To marzenie, wspomnienia z wakacji w tej niegdyś malutkiej mieścinie w północnej części województwa zachodniopomorskiego i miłość do jednego z najpiękniejszych mórz, łączą moją rodzinę.    Wszystko zaczęło się w 1965 r. , kiedy krakowski Fundusz Wczasów Pracowniczych wysłał pracowników wieżowca Biprostal na zasłużony odpoczynek nad polskim morzem. Wtedy  Janina i Waldemar Nalepa, moi dziadkowie, wraz ze swoim niespełna rocznym synkiem Dariuszem, pojechali do…

  • Za barakiem

    Barak stał od zawsze przed domem moich dziadków w Beskidzie Makowskim. Zbudowany pewnie przez dziadka, wielokrotnie rozbudowywany, ulepszany, z nieszczęsnym, ale wytrzymałym eternitowym dachem. Budowla z desek, z biegiem lat coraz bardziej zmurszałych i sczerniałych. Spadzisty dach i przelot wzdłuż budynku – było to jakby zadaszone, szerokie przejście prowadzące z lasu do domu.   Było dla nas rzeczą naturalną, że barak stoi tam, gdzie stoi, choć dla wszystkich naszych gości było to dość absurdalne. Budynek powodował, że prawie w ogóle…

  • Gdy dziedzictwo wprowadza dysonans

    Można pewnie przyznać, że większość ludzi o dziedzictwie nie myśli. W codziennej rutynie czasu, przeżywanego szybko i w stresie, ginie chęć wracania myślami do przeszłości, do jej opowieści, artefaktów, postaci. Łatwo odrzucamy naszą genealogię, to co łączy nas z minionymi pokoleniami naszych przodków, epopeje narodowe i detale dotyczące wydarzeń historycznych. Liczy się dla nas tu i teraz, a to co dawne irytuje i uwiera swą archaicznością, zbytecznością i nieprzystawaniem do współczesnych realiów. Procesem naturalnym jest odrzucenie dziedzictwa, wyzbycie się go…

  • Miejsca, które pamiętamy

    Każdy z nas wychował się w swojej własnej małej ojczyźnie i za pewne do dziś odczuwa mniejszy lub większy związek z nią, nawet mieszkając dziesiątki, setki czy nawet tysiące kilometrów od niej. Każdy też inaczej traktuje definicje „małej ojczyzny". Dla jednych jest to kilkuset tysięczne miasto pogrążone w smogu i oparach spalin samochodowych, a dla innych mała kilkuset osobowa wieś w malowniczym paśmie górskim, a dla jeszcze innych kraina geograficzna obejmująca wiele miejscowości i tworząca jedną całość. Niemniej jednak chyba…

  • Dwadzieścia metrów kwadratowych dziedzictwa

    Kilkanaście pawich piór w szklanym wazonie stało na pianinie przez wiele długich lat. Kiedyś niewątpliwie był to barwny bukiet. Z czasem jednak walka z kurzem zaczęła być bezskuteczna. Nie było jednak mowy o pozbyciu się wiązanki. Nieugiętość mamy była w tym przypadku zadziwiająca. Skąd taki nieustępliwy sentyment? Ostatecznie jednak udało się przekonać mamę do likwidacji bukietu, który dla nas (czterech córek) był głównie niepasującym do niczego, zbędnym ozdobnikiem. Należało to jednak zrobić we właściwy sposób. Kolorowe pawie oka ścięto i…

  • Kawałek duszy

    Ostatnio mama kazała mi posprzątać w biurku. Rodzice postanowili zrobić remont w naszym pokoju. Należało więc opróżnić biurka ze zbędnych przedmiotów, gdyż miały one wylądować w śmietniku. Nie mając zbyt wiele czasu na selekcję, po prostu wrzuciłam wszystko do wielkich plastikowych worów. Oj, wiele skarbów tam znalazłam. Stare zdjęcia, które włożyłam tam nie wiadomo po co, jakiś pamiętnik, nawet książki. A pomiędzy nimi mała książeczka. „Panoramy tatrzańskie" z obrazkami Janusza Parachimowicza. W środku narysowane panoramy z większości znanych szczytów w…

  • Moja babcia mieszka na wsi

    Pochodzę z Jaworzna. Pierwszego miasta na trasie Kraków – Katowice, które należy do województwa śląskiego. Nie jest to typowe śląskie miasto, choć kopalni, hut, zakładów przemysłowych w Jaworznie nie brakowało. Współcześnie brakuje, ale nie temu będzie poświęcona ta praca. Jaworzno jak na swoje położenie było dla mnie miastem całkiem perspektywicznym. To właśnie w tym mieście przez długie lata uprawiałem mój ukochany sport – siatkówkę. Chodziłem do dobrych szkół a pod ręką było w zasadzie to wszystko czego nastolatek potrzebuje do…

  • Dom z historią w tle

    Mój dom jest niezwykły. Dość powiedzieć, że to mieszkanie znajdujące się obecnie na terenie Domu Pomocy Społecznej, to jeszcze na dodatek budynek, w którym się ono znajduje należy do jednego z najstarszych budynków w moim mieście – Limanowej. Czy jest to moje dziedzictwo? Sądzę, że tak. Można je tak nazwać. A oto jego krótka historia.   Aby dokładnie oddać moje uczucia, muszę cofnąć się do samego początku. A wszystko zaczęło się na wstępie XX wieku, kiedy to w 1906 r.…

  • Perełka wśród kurzu

    Małe miasteczko w południowo-wschodniej części Polski. Z perspektywy wielu centrum, ale Polski B. Ruski targ - alternatywne centrum miasteczka niemalże każdego poranka staje się celem pielgrzymek babć i dziadków z pobliskich wsi. Pekaesami podjeżdżają staruszki w chustach i tragarze z laskami. Dawno „na mieście" nie byli…    Kilka lat temu, może dekadę, postawiono tutaj oprócz nowej świątyni, bankomat. Fakt ten znacząco wpłynął na wzrost liczby przyjezdnych. Jeszcze do niedawna, oczywiście przypadkowo, ludzie podjeżdżali autami pod to cudowne urządzenie. W niedzielę…

  • Mój Kraków, moja Nowa Huta, moje Mistrzejowice

    Choć początki zamieszkiwania mojej rodziny w Krakowie, a dokładnie w Nowej Hucie, sięgają ledwie połowy XX w., co w porównaniu z krakusami datującymi obecność swojej rodziny w mieście na kilka pokoleń wstecz jest okresem niezwykle krótkim, to właśnie dziedzictwo tych terenów uważam za swoje. Z prostego powodu: z żadnym innym dziedzictwem nie odczuwam porównywalnego związku. Jestem już trzecim pokoleniem mieszkającym w Krakowie. Obie moje babcie i jeden z dziadków pochodzili z różnych stron Polski – okolic Bydgoszczy, Tarnowa oraz Połańca –…

  • Polka w Niemczech

    Niemal od momentu poczęcia istniałam w świadomości dwóch rodzin: polskiej i niemieckiej. Dla wyjaśnienia: oboje moi rodzice są Polakami, tak jak dziadkowie, pradziadkowie i pozostałe pokolenia wstecz. Niemal od momentu poczęcia mówiono o mnie Dierfeld Baby. Wisiała też nade mną groźba noszenia wdzięcznie brzmiącego imienia Friederike lub, gdybym okazała się chłopcem, Roderich. Górę wzięło jednak silne przekonanie co do tożsamości polskiej w naszej rodzinie, a także chromosomy X, więc udało mi się zostać Magdaleną, a w skutek nacisków ze strony rodziny…

  • Pałac Hegenscheidtów w Ornontowicach

    Przez dwanaście lat – chodząc początkowo do szkoły podstawowej i gimnazjum, a następnie na przystanek PKS-u, który woził mnie do liceum – przechodziłam obok pałacu przez park urządzony w stylu angielskim. Nie był to dla mnie „pałac", tylko „zamek", bo tak właśnie wszyscy w Ornontowicach go nazywają. I oczywiście jako dziecko nigdy nie zwróciłam uwagi na to, że park ten, który towarzyszy mi od dzieciństwa, i w którym zawsze odbywały się ważniejsze lokalne imprezy jest urządzony z zamysłem w jakiś…

  • Ziemia pięciu pokoleń

    W ziemi i kret ryje, i drzewa zapuszczają korzenie, i okopy się w wojnę kopie. Z ziemi źródła biją i pot ludzki wsiąka w ziemię. I w tej ziemi, a nie innej człowiek się rodzi… I Bóg zstąpił na ziemię. I człowieka po śmierci chowa się w ziemi. Będziemy i my w niej leżeć. (…) Mówi się, że gdzie człowiek się urodził, ziemia jego kołyską. I śmierć jakby cię z powrotem do niej tylko położyła. I buja cię, buja, aż…

  • Moje miejsca - Tatry i Zakopane

    Urodziłam się pod Tatrami i to one powracają do mnie każdego dnia. Kiedy jestem w Krakowie, na studiach, codziennie przypominam je sobie, myślę o tym jak dziś wyglądają i jaka tam pogoda. Swoje dalsze losy i decyzje uzgadniam z nimi, wiem, że nic mnie od nich nie odciągnie.    Urodziłam się w Zakopanem i tu się wychowałam, ale nie jestem góralką. Moja rodzina pochodzi z Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Rodzice poznali się w zakopiańskim szpitalu. Jako jedyni ze swoich rodzin wyjechali żyć…

  • Sentymentalna podróż w poszukiwaniu dziedzictwa

    Dziedzictwo to pojęcie niejednoznaczne. W zależności od jego rodzaju, bywa ono inaczej definiowane. Według Kamila Zeidlera pojmowane jest jako „dorobek materialny i duchowy przekazywany i wzbogacany przez kolejne pokolenia" [Zeidler 2010, s.38]. Słownik Języka Polskiego PWN dziedzictwo definiuje z kolei jako „majątek przejęty jako spadek", „dobra kultury, nauki i sztuki pozostawione przez poprzednie pokolenia" bądź też „dziedziczenie lub prawo dziedziczenia czegoś". Na potrzeby poniższych rozważań za najbardziej adekwatną definicję należałoby przyjąć tę podaną przez Zeidlera, wzbogaconą słowami prof. Jacka Purchli z 2013…

  • Dusza domu

    Podczas spotkań rodzinnych siadaliśmy przy wspólnym stole w kuchni, będącej zarówno salonem, pokojem dziennym i sypialnią, w chacie z lat 40. XX w. w jednej z małych wsi Beskidu Wyspowego. To nie izby z piękną i rzeźbioną boazerią stanowiły centrum. Pomimo że w nich chowało się to, co najcenniejsze: ubrania w drewnianych skrzyniach, zastawy i dokumenty w kredensach, zdjęcia i rodzinne pamiątki w komodach, a ściany przyozdabiały obrazy świętych i Świętej Rodziny, to inne pokoje ustępowały miejsca kuchni. Ponieważ to…

  • Szorstka Urszula

    Świat widziany oczami dziecka zawsze wydaje się być większy i bardziej tajemniczy, a upływający czas znacznie dłuższy niż w rzeczywistości. Gdy jako małe dziecko przygotowywałam się do wyjazdu do rodzinnej wsi mojej babci, postrzegałam tę podróż jako coś niesamowicie ekscytującego. Droga z Krakowa ciągnęła się godzinami a ja leżąc na tylnym siedzeniu, z głową na kolanach mojej starszej siostry (nikt w tamtych czasach nie myślał o pasach bezpieczeństwa), oglądałam „pędzące" za oknem korony drzew i linie telekomunikacyjne. Po męczącej podróży z wieloma…

  • W świecie którego już nie ma

    Podlasie. Kilka kilometrów w kierunku południowo-wschodnim od Bielska Podlaskiego, ale nie na trasie głównej, znajduje się mała wieś – Lewki. Jeszcze nie tak dawno centralną, a zarazem jedyną drogę we wsi stanowiły tzw. kocie łby, które na szczególną prośbę mieszkańców zostały zalane asfaltem, oczywiście w celu wprowadzenia nowoczesności. Tuż przy wjeździe do wsi znajduje się budynek dawnej szkoły  (przez pewien czas pełniący funkcję sklepu ogólnospożywczego), która została zamknięta z powodu braku chętnych. To prawda, dzieci w Lewkach już nie ma.…